3 paź 2012

Powidła śliwkowe - te babcine

Nie ma to jak swojskie powidła. Ich smak, ich aromat ... mmmm ...
Jestem zwolenniczką robienia powideł bez ulepszaczy, tradycyjną metodą, w której cykl ich robienia rozkładany jest na cztery dni.

Składniki:

5 kg dojrzałych śliwek węgierek
2 szklanki cukru

Śliwki myjemy, suszymy a następnie pozbawiamy pestek.
Wkładamy je do dużego garnka i ustawiamy je na wolnym ogniu, doprowadzając do wrzenia.
Zdejmujemy z kuchenki. Przykrywamy przykrywką i odstawiamy w chłodne miejsce na dobę.
Po upływie tego czasu śliwki poddajemy dłuższej obróbce termicznej - tak około dwie godziny dusimy je pod przykryciem na wolnym ogniu, często mieszając.
I ponownie odstawiamy na dobę w chłodne miejsce a na drugi dzień powtarzamy tą samą czynność.
Ostatniego czwartego dnia dodajemy cukier i ponownie gotujemy powidła przez około jedną godzinę.
Powidła studzimy.
Sprawdzamy ich konsystencję: gdy spada z łyżki większymi plastrami powidła są już gotowe.
Nakładamy je w wyparzone słoiczki i pasteryzujemy przez 5 minut.

6 komentarzy:

asieja pisze...

cudne słoiczki wypełnione smakami domu.

whiness pisze...

Domowe powidła definitywnie są najlepszymi. :)

rain.drop pisze...

Najpyszniejsze! :)

mamamarzynia pisze...

O Boże, pamiętam, jak prababcia je robiła, w takim wielkim rondlu, i na wierzchu siadała taka skórka sucha!

Majana pisze...

Uwielbiam. Robię właśnie. :)
Pozdrowienia

Miguś pisze...

U mnie powidła smaży się na cegle szamotowej położonej na palnik.